Sztuka doskonalenia zdrowia poprzez normowanie oddechu

Normalny, zdrowy oddech

Ostatnio pisałem o początkach odkrycia profesora Konstantina Buteyko. Dzisiaj chciałbym wejść w szczegóły, bardzo z resztą interesujące.

Z niniejszym i każdym kolejnym artykułem będziesz o krok dalej w sztuce doskonalenia własnego zdrowia poprzez normowanie oddechu. Swoją drogą: aby nie przegapić następnych tekstów, będących kontynuacją Podstaw Metody Buteyko, sugeruję, żebyś zapisał się w tej chwili na biuletyn, podając aktualny adres e-mail w czerwonym okienku w prawym menu. Jak tylko pojawi się nowy wpis, dostaniesz krótki telegram z taką informacją.

A teraz, przechodząc do rzeczy.

Przeanalizujmy trzy scenariusze: 1) jaki wpływ na organizm ma normalne oddychanie, 2) jaki wpływ na organizm ma głębokie oddychanie, 3) jaki wpływ na organizm ma płytkie oddychanie.

Dlaczego tak: badając wpływ dowolnej funkcji na ludzki organizm, jest konieczne, aby wziąć pod lupę minimum trzy scenariusze. Na przykład, podobnie było by z jedzeniem: 1) wpływ normalnego jedzenia, 2) przejadanie się, 3) niedojadanie i w tym wypadku nawet 4) głodówki.

To po raz.

Pod dwa, należy jeszcze zwrócić uwagę na terminologię. Wiele pomyłek i katastrof miało miejsce w licznych gałęziach nauki dlatego, że nie sprecyzowano terminologii.

I tak—chwilę musimy poświęcić na wyjaśnienie dwóch, ważnych terminów, bowiem nasze zewnętrzne oddychanie bazuje właśnie na dwóch parametrach:

PARAMETR #1: Częstotliwość oddechu. Rejestrujemy czynność oddychania, uzyskując: wdech-wydech (to jest pierwszy dech), wdech-wydech (to jest drugi dech), wdech-wydech (to jest trzeci dech), i tak dalej. Licząc wdech i wydech (czyli jeden dech) w ciągu minuty, otrzymujemy częstotliwość oddechu. To bardzo osobista wartość: zwykle między 4 a 20.

PARAMETR #2: Objętość oddechu lub inaczej głębokość, czyli ilość powietrza, które wchodzi i wychodzi z płuc.

Według profesora Buteyko, pierwszy parametr (częstotliwość oddechu) ma bezwzględnie mniejsze znaczenie w normowaniu oddechu niż drugi, dlatego połóżmy nacisk właśnie na objętość, która gra kluczową rolę w całej metodzie.

Naprzód więc. Objętość oddechowa może być większa od normy, normalna lub mniejsza od normy. Zatem omówmy następujące trzy sytuacje: 1) normalne oddychanie, 2) głębokie oddychanie, 3) płytkie oddychanie.

Głębokie oddychanie oznacza, że dech jest większy niż norma, tymczasem płytki oddech—że dech jest mniejszy niż norma. W tym miejscu mała dygresja. Powinno się zabronić używać takich terminów jak „poprawne oddychanie” (czy też „właściwe oddychanie”). Nie jest to termin fizjologiczny i nie może być używany do określania funkcji oddychania.

Tak samo błędnie jest mówić „właściwa temperatura” albo „właściwe ciśnienie krwi”—wszystko to są złe terminy. Fizjologia człowieka wyznacza natomiast normy: normalna temperatura, normalne ciśnienie krwi, normalne oddychanie. To są dobre, naukowe terminy kierujące ku unormowanie oddechu tak, by jego parametry (podane wyżej) zgadzały się z fizjologią.

Jednak kwestia terminologii to nic w porównaniu z propagandą głębokiego oddychania, jakoby stanowiło „właściwe oddychanie”. Absurd. Ci, co tak głoszą, uważają głębokie oddychanie za takie, które daje zdrowie… a płytkie bądź normalne za takie, które je odbiera. Absurd, absurd, absurd! Termin „głębokie oddychanie” jako odchylenie od normy już sam w sobie jest pojęciem choroby. Bo czym jest choroba? Odchyleniem funkcji organizmu (jak np. oddychania) od normy. Stąd, oczywiście, normalne oddychanie—podobnie jak normalne odżywianie albo normalna aktywność fizyczna—utrzymuje cały organizm w zdrowiu. I tak dochodzimy do logicznego wniosku, że normalne oddychanie przyczynia się do utrzymania zdrowia, podczas gdy głębokie oddychanie (jako odstępstwo od fizjologicznej normy) przyczynia się do psucia zdrowia.

Jakie są zatem skutki głębokiego oddychania, czy po prostu poważnego odstępstwa funkcji oddychania od normy? Szczęśliwie istnieje wystarczająco wiele praw fizjologii, odkrytych już 65-75 lat temu, które jasno tłumaczą i uzasadniają toksyczne działanie głębokiego oddychania.

I o tym następnym razem. Staram się utrzymać jako taką chronologię, z każdym nowym artykułem odkrywając kolejne wątki odkrycie profesora Konstantina Buteyko. Ułatwi ci to zrozumienie metody, a co za tym idzie—praktykowanie jej na co dzień, a potem uczynienie jej częścią własnego życia. Od przeszło 60 lat nikt, kto zaznał fenomenalnej poprawy na zdrowiu dzięki Metodzie Buteyko, nie powrócił do starego sposobu oddychania.

Kliknij, jeśli artykuł ci się podoba

Komentarze

  1. Darek napisał:

    Jeżeli według profesora Buteyko i Ciebie głoszącego jego ideologie plytkie oddychanie jest kluczem do zdrowia, to byłbym wdzięczny za przybliżenie mi funkcji przepony która angażuje się w proces przy wykonywaniu głębszych oddechów. Ja osobiście sam zawsze oddychałem płytko byłem wiecznie zmęczony a kondycje moją można było porównać z 70 latkami (a mam 24 lata) moje ciśnienie wynosiło 135/80 puls 85 od kiedy zacząłem oddychać „pełną piersią” angażując w to przeponę moja kondycja i samopoczucie diametralnie się poprawiło, ciśnienie osiągneło wartości 119/65-70 tętno 70. Chce zaznaczyć że mój komentarz nie ma na celu podważyć twojego artykułu tylko przedstawić mój przypadek więc proszę w odpowiedzi przedstawić inne dowody potwierdzające teorie profesora. Pozdrawiam Dariusz

    • Łukasz napisał:

      Dariusz, dwie rzeczy od razu prostuję:

      1) Metoda Buteyko nie opiera się na ideologiach, a na prawach fizjologii ludzkiego organizmu odkrytych przez profesorów, o których piszę w publikacjach.

      2) Przeponą możesz oddychać głęboko, jak i płytko – nie rozumiem, co w związku z tym. Oczywiście normalny oddech (zgodny przynajmniej z oficjalną, medyczną normą) jest płytki.

      Natomiast co do Twojej zmiany stanu zdrowia. Nie wiem o Tobie nic, nie wiem nawet, czy oddychając płytko wdychałeś i wydychałeś mniej powietrza – stąd nie komentuję Twojego przypadku.

      Fakty natomiast są następujące. Z fizjologii wiemy (np. Efekt Bohra), że jeśli oddychasz głęboko, następuje silne powinowactwo hemoglobiny do tlenu, w efekcie czego mniej tlenu dociera do tkanek i komórek organizmu. To prowadzi do hipoksji, czyli niedotlenienia na poziomie komórkowym. Hipoksja, według podręczników medycznych (na przykład ‚The Textbook of Medical Physiology’ A.C. Guytona), jest podłożem chorób fizycznych i psychicznych.

      Oczywiście w publikacjach nie dotknąłem jeszcze kwestii dowodów naukowych. Póki co widać jedynie przedsmak samej metody i jej fundamentów, na jakich się opiera. Chciałbym, aby doba trwała dłużej.

      • Kasia napisał:

        Witam, będąc na zwolnieniu lekarskim w związku z nieszczęsnymi zatokami natknęłam się na artykuły o metodzie Buteyko. Jestem zafascynowaną tą metodą aczkolwiek jeszcze nie zdążyłam się z nią ‚dogłębnie’zapoznać. Najbardziej zależy mi na pozbyciu się zatok, które doprowadzają mnie do szału, ponieważ powodują u mnie notoryczne duszności. „Stan był fatalny, bo budziłem się z nosem w 95% zablokowanym, natomiast w ciągu dnia spływała z niego cuchnąca, żółtawo-zielona wydzielina.” -mój przypadek jest identyczny. Łukaszu w jaki sposób udało Ci się pozbyć zatok, bardzo Cię proszę pomóż mi, cierpię na nie od trzech lat następnych trzech nie wytrzymam.
        Z góry dziękuję, pozdrawiam.

        • Łukasz napisał:

          W jaki sposób uwolniłem się od problemu z zatokami? Tak, jak opisuję: dzięki praktyce metody Buteyko oraz kilku zmianom w stylu życia, które wpływają na oddech, a tym samym natlenienie organizmu.

          Niestety, metody nie nauczysz się z mojej witryny, ponieważ ułamek ludzi potrafi ją opanować poprzez czytanie o teorii, a potem praktyce. Jeśli będą kursy w Polsce, a będą, na pewno ogłoszę to tutaj.

        • fikus napisał:

          wdychanie nadtlenku wodoru błyskawicznie czyści zatoki i natlenia organizm, sprawdź, Bill Munro hydrogen peroxide na youtube, zdrówka

  2. Darek napisał:

    Witam ponownie. Łukaszu jestem teraz na laptopie z dala od domu więc nie mogę ci podać ciekawych linków które posiadam. W chwili obecnej polecam ci jeżeli nie miałeś okazji spotkać się z metodą zwaną „Rebirthing” jest to przeciwieństwo metody Buteyki, polega na świadomym głębokim oddychaniu i tak jak w przypadku opisanej przez ciebie metody odnotowała duże korzyści prozdrowotne. Za ciekawostkę można uznać fakt że tybetańscy mnisi praktykują technikę głebokiego oddechu od tysięcy lat a znani są oni z długowieczności i ponadprzeciętnego zdrowia. Zaznaczam oczywiście że jest to tylko moja opinia oparta o znalezione przeze mnie materiały która w żaden sposób nie ma na celu udowodnienia że metoda opisana przez Łukasza jest nieskuteczna. Chodź są to dwie przeciwne metody efekty przynajmniej odnotowane w literaturze mają podobne, może jest za to odpowiedzialny efekt placebo ? a może po prostu każda z metod odmiennie hartuje organizm owocując zdrowotnymi korzyściami na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi od ciebie Łukaszu bo z twojego poprzedniej odpowiedzi mogę wywnioskować że o zdrwotnych korzyściach metody Buteyki wiesz z własnego doświadczenia. A co do pauzy kontrolnej mój wynik średnio przyjmuje wartość 30 sec (zakres 25-35 sec.) chodz możliwe że nie wykonuje jej poprawnie. Pozdrawiam Darek i gratuluje powrotu do zdrowia.

    • Łukasz napisał:

      Dariusz, mnie interesuje, czy dana metoda podnosi natlenienie organizmu. Jeśli nie, to na pewno je obniża. (Jest to fakt, z którym nie możemy dyskutować, ponieważ opiera się na prawach fizjologii ludzkiego organizmu – takich naukowców, jak Vertigo, Bohr, Priestly, Henderson czy De Kosta.)

      Jeśli mnisi tybetańscy, którzy żyją ponadprzeciętnie długo praktykują głęboki oddech, to jest to jeden głęboki oddech na jedną, dwie albo nawet trzy minuty. W rezultacie oddychają 4-8 litrów powietrza na minutę, co jest zgodne z teorią K.P. Buteyko. Różnica polega na tym, że Buteyko normalizował oddech nie poprzez zmniejszenie częstotliwości, ale głębokości oddechu. Dzięki praktyce w końcu dochodzimy do 4-8 litrów na minutę w stanie spoczynku, co zawsze objawia się superzdrowiem, superwytrzymałością, superodpornością i oczywiście całkowitą wolnością od jakichkolwiek dolegliwości i chorób. W ciągu czterech dekad nie odnotowano ani jednego odstępstwa od tej reguły.

      Natomiast odnosząc się do książek poświęconych jodze, w których autorzy namawiają do głębokiego oddychania: owszem, istnieje mnóstwo takich książek.

      Są to książki ludzi nowych pokoleń. Ludzi, którzy nie mają pojęcia o fizjologii, o klasycznej jodze i którzy głoszą totalny nonsens, jeśli chodzi o oddychanie.

      Ponieważ w klasycznej jodze, której nauczali prawdziwi guru, nie było słowa o głębokim oddychaniu. Wprost przeciwnie: starodawne manuskrypty podkreślają znaczenie zawieszenia oddechu na wdechy lub wydechu.

      Na przykład:

      >> Hatha Joga Pradipika (XV wiek)
      >> Shiva Samhita (XVII – XVIII wiek)
      >> Gheranda Samhita (XV – XVII wiek)
      >> Sutra Joga Patańdżalego (IV – II wiek p.n.e.)

      Wszystkie pierwotne odmiany jogi (zapomniane przez dzisiejszych praktyków) uczą tego samego: „Celem pranayamy [podstawowego ćwiczenia oddechowego w jodze] jest eliminacja ruchów wdechowych i wydechowych.” – cytat z Sutra Jogi Patańdżalego, 4-2 wiek przed naszą erą.

      To też miał na myśli Lao Tzu, mówiąc, że „Perfekcyjnie zdrowy człowiek oddycha tak, jakby w ogóle nie oddychał.”

      Jeśli nie praktykujesz metody Buteyko, a przeciwnie – praktykujesz głębokie oddychanie, to nie jest możliwe, aby test na natlenienie Twojego organizmu wykazał 30 sekund. Mimo iż praktyka metody Buteyko pozwala realnie osiągnąć 90 sekund w ciągu 3 miesięcy, to jednak 30 sekund w dzisiejszych czasach jest równie często spotykane, co żaba z piórami.

  3. jerome napisał:

    Rebirthing – straszne przeżycie , przechodzenie przez tężyczkę , mrowienie po kolei całego ciała by później przenieść się w ekstazę niebytu . Parę razy próbowałem , później brakło mi odwagi . Może inni inaczej to odczuwali , ale nie było to przyjemne uczucie .Po prostu świadoma hiperwentylacja, coś nienaturalnego dla naszego organizmu .

  4. Tomek napisał:

    Łukaszu, wydaje mi się, że uznajesz hiperwentylację i głębokie oddychanie za to samo zjawisko, z czym się nie zgadzam. Hiperwentylacja jest szybkim, intensywnym oddychaniem, a wikipedia określa hiperwentylację jako ‚zwiększoną wentylację płuc’. Głębokie oddychanie w moim rozumieniu to oddychanie, w którym nie chodzi o szybkość i intensywność oddychania a o wykorzystywanie jak największej pojemności płuc do pobierania powietrza. Głębokie oddychanie jest dosyć powolne, po prostu ma naturalne tempo i nie ma nic wspólnego z intensywnym i szybkim oddychaniem, które może prowadzić do wentylacji.
    Co do metody Buteyki, wydaje mi się bardzo ciekawa, ale również nie do końca zgadzam się z tym jak ją przedstawiasz. Piszesz, że według Buteyki kluczem do zdrowia jest płytkie oddychanie. Wydaje mi się, że u Buteyki nie chodzi jednak o płytkie oddychanie a o to by oddychanie było unormowane i naturalne.

Skomentuj

*

Przeczytaj poprzedni wpis:
Labolatorium profesora Buteyko
Oślepiająca odpowiedź — incydent na nocnej zmianie

W 1952 roku, ukończywszy naukę — wówczas na najlepszej uczelni medycznej w Moskwie — Butejko dorobił się złośliwej formy nadciśnienia. Jak na ironię największy postęp...

Zamknij